Czasem ból nie krzyczy
Czasem jest taki cichy,
przykryty smutnym uśmiechem.
Nie widać go w słowach, w gestach,
w tym „wszystko w porządku”, które ktoś wypowiada niemal automatycznie.
A potem dzieje się coś, co zatrzymuje świat.
Dziś chcę powiedzieć tylko jedno.
Nie zawsze widać, jak bardzo ktoś cierpi.
Nie zawsze zdążymy zauważyć.
Nie zawsze ktoś zdąży poprosić o pomoc.
I nie…, to nie jest jedyna droga.
Choć w tamtej chwili może wydawać się jedyną możliwą.
Jeśli jesteś w miejscu, w którym wszystko boli za bardzo, proszę zatrzymaj się na chwilkę.
Taką malutką.
I pobądź.
Nie musisz od razu wiedzieć, co dalej.
Wystarczy, że nie zostaniesz z tym całkiem sam.
Czasem wystarczy jedno „jestem”.
Jedno słowo.
Jedna rozmowa.
Jedno zawahanie.
Jeśli to czytasz i coś w Tobie drży
PROSZĘ
odezwij się do kogoś.
Do kogokolwiek.
Jeśli możesz przytul się do kogoś.
Do czegoś, co daje odrobinkę ciepła.
Ale zostań.
Jeszcze na chwilę.
Bo nawet jeśli teraz tego nie czujesz…
Twoje życie ma znaczenie większe, niż jesteś w stanie zobaczyć z miejsca, w którym stoisz.
Jestem.